Cześć Dziewczyny!
Często czytam na blogach jak dziewczynom ciężko jest zapuścić swoje włosy albo w ogóle się na to zdecydować. Wszystko z powodu odrostu, który dla większości jest niechlujny i w ogóle fe. Mój odrost mierzy już 12cm, więc jest całkiem spory. I wiecie co? Ja go uwielbiam! Jest taki miękki i błyszczący. Zupełnie różni się od włosów farbowanych. Nie mogę się doczekać kiedy całe takie będą. Może i wyglądam nieestetycznie. Trudno, przecierpię. Ale moim zdaniem bardziej niechlujnie wyglądają włosy poniżej odrostu. W czasie tych 7 miesięcy ani razu nie pomyślałam o farbie.
A teraz do rzeczy. Dlaczego nie chcę już słyszeć o farbie, a przede wszystkim rozjaśniaczu.
1. Wiem, że tylko zapuszczając swoje własne, zdrowe włosy będę z nich zadowolona.
2. Wiem, że moje obecne są zbyt zniszczone by dało się jeszcze z nimi coś zrobić. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że nie ma takich włosów, których nie dało by się odratować. Zgadzam się z tym i nie. Moje przeżyły naprawdę wiele m.in rozjaśnianie po hennie więc wiem co to zniszczone włosy. Od tamtego czasu minęło 7 miesięcy. Dzięki częstemu olejowaniu ich stan znacznie się poprawił i uważam go za znośny. Ale to i tak nie to. Są suche, kruche, puszą się. A najgorsze jest w nich to, że strasznie się plączą. Nie potrafię nad tym zapanować. Już na drugi dzień po myciu robią mi się kołtuny.
3. Chcę zobaczyć jak będę wyglądać w moim naturalnym kolorze. Podobno natura zna się najlepiej.
4. Znudził mi się kolor blond. Teraz dużo bardziej podobają mi się głębokie, ciemne brązy.
5. Mój typ urody to zima i podobno pasują mi ciemne zimne barwy.
6. Chcę mieć włosy, które nie będą sprawiały mi tyle problemów co rozjaśniane.
A tak prezentuje się mój odrost dzisiaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz