“Nie rezygnuj z czegoś, tylko dlatego że wymaga to czasu. Czas i tak minie.”

trwa inicjalizacja, prosze czekac...Mieszkanie dla Młodych

piątek, 3 stycznia 2014

Dlaczego moje włosy są bardziej zniszczone niż Wasze. Opowieść o dziewczynie która zawsze wie lepiej.

Hej Dziewczyny!
Powiem Wam, że jeszcze na żadnym włosowym blogu nie spotkałam się z tym o czym Wam dzisiaj opowiem. Dlatego być może ten post okazać się dla niektórych ciekawy. Albo i nie ;p Ale jest on raczej przestrogą! Z góry proszę nie oceniajcie mnie, bo ja już sama dobrze wiem jaka głupia i bezmyślna byłam. A karę poniosłam na własnych włosach. 

A zaczęło się tak...

Dawno dawno temu, a może i nie tak dawno bo w grudniu 2012 odkryłam internetowy babski świat. I tak się zaczęło. Przeglądałam blogi głównie dotyczące włosów i tak sama stałam się włosomaniaczką. 


Moje jedno z pierwszych zdjęć włosowych



Włożyłam wiele pracy i pieniędzy w to by moje włosy po kilku miesiącach wyglądały tak. 








Efekt był zadowalający. A byłoby jeszcze lepiej gdybym wtedy się zawzięła i nie zrobiła czegoś co kompletnie zrujnowało moje starania.

Włosy farbowałam raz naturalną farbą Sante, a potem henną Khadi orzechowy brąz. Podobał mi się ten efekt ale niestety szybko się zmył (po jakichś 2 tygodniach) i kolor wpadał troche w rudy co mi bardzo nie pasowało. Po jakimś czasie henna wydawałoby się całkiem wypłukała. Nie miałam ochoty znów ich hennować z powodu krótkiego efektu i tej właśnie rudości. Zaczęłam szukać w internecie informacji na temat rozjaśniania włosów po hennie. Znów zachcicało mi się być blondyną... Wszystkie informacje jakie znalazłam mówiły o tym, że nie wolno farbować włosów po hennie. Nie nie i jeszcze raz nie. A już tym bardziej rozjaśniać. Czytałam, że mogą wyjść zielone, niebieskie, że strasznie się zniszczą,  że henna się nie wypłukuje. Ale co tam.. przecież ja wiedziałam lepiej. Byłam pewna, że mnie się jednak wypłukała i zaryzykuję. Chęć powrotu do koloru blond przeważyła i tak udałam się do fryzjera. Polecono mi balejaż. Nie chciałybyście widzieć miny fryzjerki kiedy zaglądając pod folię zobaczyła niebieskie pasma. Jaki ja przeżyłam wtedy stres. Cała czerwona siedziałam na fotelu i zastanawiałam się co się dzieje pod folią. Czy naprawdę jest aż tak źle. Czy włosy mi nie wyjdą z głowy i nie zostanę łysa. I jak ja pójdę na bierzmowanie kuzynki, które miało się odbyć tego samego dnia a ja miałąm być świadkiem. Było mi tak wstyd, że kiedy fryzjerka zapytała o hennę to się nawet nie przyznałam. Powiedziałam tylko, że używałam szamponetek i to one zostały obarczone winą za ten kosmos na głowie. Był 17 maj. Do dziś pamiętam tą datę. Wyszłam wtedy od fryzjerki z mokrą głową. Nie miałam już sił tam siedziać i jak najszybciej chciałam dostać się do domu. Pierwsze poszłam jednak do chłopaka. Okazało się, że nie jest tak źle. Niebieskich i zielonych pasm było sporo ale dzięki temu, że mam dość bujną czuprynę jakoś chowały się w tłumie. Większość tych kolorowych była gdzieś w głębszych warstwach i nie były tak widoczne. Szczerze mówiąc kiedy włosy całkiem wyschły to nawet mi się podobały. Większość z nich się rozjaśniła. Ale i tak nie polecam nikomu takich eksperymentów. Ja dostałam już nauczkę i teraz żałuje tego co zrobiłam. Gdyby nie to teraz pisałabym notkę o podsumowaniu roku pielęgnacji.Chwaliłabym się ładnymi kłaczkami. A tak co? Piszę żeby Was ostrzec. Chociaż w sumie nie wiem po co bo nikomu normalnemu taki pomysł nie wpadnie do głowy. A już tym bardziej włosomaniaczce. 
Podsumowując : ten eksperyment wiele mnie kosztował ale też sporo nauczył. Tego by być ostrożniejszym i słuchać rad innych. 

I teraz kilka zdjęc klauna.







W sumie to i tak mogło być gorzej. Resztę galerii uzupełnię jak wrócę do domu bo teraz jestem u kuzyneczki :)

6 powodów przez które zdecydowałam się zapuścić naturalki

Cześć Dziewczyny!
Często czytam na blogach jak dziewczynom ciężko jest zapuścić swoje włosy albo w ogóle się na to zdecydować. Wszystko z powodu odrostu, który dla większości jest niechlujny i w ogóle fe. Mój odrost mierzy już 12cm, więc jest całkiem spory. I wiecie co? Ja go uwielbiam! Jest taki miękki i błyszczący. Zupełnie różni się od włosów farbowanych. Nie mogę się doczekać kiedy całe takie będą. Może i wyglądam nieestetycznie. Trudno, przecierpię. Ale moim zdaniem bardziej niechlujnie wyglądają włosy poniżej odrostu. W czasie tych 7 miesięcy ani razu nie pomyślałam o farbie. 

A teraz do rzeczy. Dlaczego nie chcę już słyszeć o farbie, a przede wszystkim rozjaśniaczu.

1. Wiem, że tylko zapuszczając swoje własne, zdrowe włosy będę z nich zadowolona. 

2. Wiem, że moje obecne są zbyt zniszczone by dało się jeszcze z nimi coś zrobić. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że nie ma takich włosów, których nie dało by się odratować. Zgadzam się z tym i nie. Moje przeżyły naprawdę wiele m.in rozjaśnianie po hennie więc wiem co to zniszczone włosy. Od tamtego czasu minęło 7 miesięcy. Dzięki częstemu olejowaniu ich stan znacznie się poprawił i uważam go za znośny. Ale to i tak nie to. Są suche, kruche, puszą się. A najgorsze jest w nich to, że strasznie się plączą. Nie potrafię nad tym zapanować. Już na drugi dzień po myciu robią mi się kołtuny.

3. Chcę zobaczyć jak będę wyglądać w moim naturalnym kolorze. Podobno natura zna się najlepiej.

4. Znudził mi się kolor blond. Teraz dużo bardziej podobają mi się głębokie, ciemne brązy.

5. Mój typ urody to zima i podobno pasują mi ciemne zimne barwy.

6. Chcę mieć włosy, które nie będą sprawiały mi tyle problemów co rozjaśniane.


A tak prezentuje się mój odrost dzisiaj. 

czwartek, 19 grudnia 2013

Aktualizacja i nie tylko.

 Hej!
Moje włosy na dzień dzisiejszy prezentują się tak:





Jak widać są bardzo porowate i zniszczone. Już nie mam najmniejszych złudzeń, że je odratuje bo praktycznie w całości są do ścięcia. Dlatego właśnie hoduję naturalki. Ostatnio farbowane były 17 maja. Od tego czasu i tak bardzo się poprawiły. Olejuje je przed każdym myciem olejem z pestek winogron i zostawiam na całą noc. Gdyby nie to to miałabym na głowie jeszcze większy przesusz i puch.
Teraz skupiam się na poroście. Produkty jakie mam zamiar testować w najbliższym czasie odnośnie własnie porostu to:

  Wcierki:
-Equailibra
-Kulpol L-120
-Kulpol woda pokrzywowa
-Kozieradka

  Suplementy:
-Vitapil z biotyną
-Skrzypokrzywa
-Siemie lniane

To by chyba było na tyle :)

wtorek, 17 grudnia 2013

7 miesięcy bez farbowania!

Hej
Dzisiaj mija dokładnie 7 miesięcy od ostatniego nieszczęsnego z resztą farbowania włosów. Mój odrost mierzy sobie ok. 11cm. Z przodu troche mniej. To chyba całkiem niezły winik? Cały czas staram się używać jakichś przyśpieszaczy. Chociaż przez pierwsze 4 miesiące po farbowaniu zostawiłam je same sobie i wtedy przyrost był naprawdę znikomy. Obecnie używam Jantaru 2 razy dziennie, a przed myciem kozieradke. Od soboty zaczęłam też pić skrzypokrzywę i siemie lniane. W następnym tygodniu mam w planach zamienić Jantar na wznacniającą kuracje przeciw wypadaniu Equailibra i brać Vitapil z biotyną. Obym była wytrwała :) Poza tym zamierzam co miesiąc 17 zamieszczać tutaj post dotyczący odrostu i się tym motywować :)

Odrost  prezentuje się tak (przepraszam za paskudne zdjęcia)




czwartek, 29 sierpnia 2013

Mój ideał włosowy

Pokażę Wam dzisiaj włosy które mnie urzekły. Są to włosy Lany Del Ray z tego właśnie teledysku. Są takie grube i gęste. Jak dla mnie idealne.



Co najsmutniejsze.. kiedy przeglądam swoje włosy z kilku miesięcy wstecz po hennie, wydaje mi się, że miałam bardzo podobne :( Może nie aż tak ładne ale też całkiem niezłe. Jak mogłam je tak zniszczyć ;// Same zobaczcie.

Włosy Lany


I włosy moje po hennie







Widzicie podobieństwo czy nie bardzo?

niedziela, 30 grudnia 2012

Moja historia włosowa

Na początek moje włosy jeszcze sprzed farbowania. Wtedy lubiłam o nie dbać. Co nie znaczy, że robiłam to dobrze. Nie interesowałam się składami kosmetyków i wybierałam je na podstawie tego co pisał producent. Kierowałam się często na zasadzie im droższe tym lepsze. Mimo to włosy były w dobrym stanie. Dobrze je wspominam. Były wtedy bardzo mięciutkie i lubiłam je dotykać. Używałam też często sauny do włosów którą posiadam do dziś.

A wyglądały tak...


Następnie zapuściłam je i pofarbowałam u fryzjera. Chciałam bardzo być blondynką. Fryzjer jednak odradził mi ten pomysł i zaproponował miedziany. Nie pamiętam jakich użył argumentów ale się zgodziłam. Kolor wyszedł rudy...Niestety nie mam zdjęcia kiedy włosy miały najintensywniejszą barwę bo komputer padł i wszystkie zdjęcia przepadły. 
Na zdjęciu włosy po pierwszym farbowaniu ale już po kilku lub kilkunastu myciach gdy kolor się wypłukał. 



Kolor nadal się wymywał i robił coraz jaśniejszy. Farbowałam je jeszcze kilka razy. Zamiast samych odrostów za każdym razem po całości. Sama nie wiem ile razy je farbowałam. Włosy miałam zniszczone, jednak długie i w najlepszym dla mnie kolorze (przynajmniej tak uważam teraz, wtedy wciąż mi nie odpowiadały i chciałam jaśniejsze). Teraz wiele bym dała żeby do nich wrócić. Były zniszczone ale i tak z tego okresu podobają mi się  najbardziej. Jak już doprowadzę swoje włosy do ładu, pomyślę nad powrotem do tego koloru. 


Tak jak już pisałam ciągle było mi mało. Dążyłam do jaśniejszego koloru. Tutaj włosy po obcięciu i pierwszym domowym farbowaniem farbą INOA. I znów efekt nie taki. 


I tutaj postanowiłam zrezygnować z farbowania. Jako że tyle razy nie udało mi się dojść do wymarzonego koloru postanowiłam wrócić do swojego naturalnego. Miałam dość odrostów i chciałam o nie zadbać jak kiedyś. 



Tutaj włosy które posiadam obecnie. Po prostowaniu nie widać jakie są zniszczone. Kolor też uważam w rzeczywistości za brzydszy. Ogólnie jestem niezadowolona. W tym kolorze moje włosy są jakieś takie nijakie. 

Kilka dni temu przed założeniem tego bloga postanowiłam je pofarbować. Znowu.. chciałam wrócić do koloru z 3 zdjęć od góry. Nie wiedziałam jednak czy jest to w ogóle możliwe po farbowaniu na ciemny brąz.  I tak przez przypadek trafiłam na blogspota i włosomaniaczki a dokładnie na eve. Kiedy zobaczyłam jej metamorfozę włosową byłam w szoku i podziwie. Z resztą nadal jestem. Skoro inni mogą to ja też ;) Muszę zadbać o swoje włosy a potem pomyśle nad tym kolorem. Z resztą sama jeszcze nie wiem ;)



A na koniec moje włosy w najgorszych stanach ;) Pierwsze kiedy nic z nimi nie robiłam i powinny być zdrowe jednak wyglądały okropnie. Były suche, matowe i się nie układały. Jak się potem okazało ich stan był spowodowany niedoczynnością tarczycy i chorobą Hashimoto. Zaczęłam pić tabletki i wszystko wróciło do normy. Na drugim moje zaniedbane włosy z powodu lenistwa i złego obchodzenia się z nimi. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...